Historia Wstępów w Skaryszewie

"Z Krakowa do Litwy droga królewska szła na Skaryszów. Posłańcy przeto panujących, mimo dawniejsze przywileje, konie ustawicznie ztąd zabierali i pędzili. Zasłonił ich znowu od tej dowolności Zygmunt I, roku 1528. Wszystkie Skaryszowa prawa, przywileje, ustawy, pisma, tak miasta całego jak mieszczan szczególnie, zapisy, darowizny, swobamiętnik Religijno-Moralny" - ks. J. Gacki).

Jarmarki, zarówno w Polsce, jak i w średniowiecznej Europie, były charakterystycznym elementem pejzażu miejskiego. Podstawową formą wolnego handlu z udziałem kupców zajmujących się dalekosiężną wymianą towarową. Organizowane w ustalonych, dorocznych terminach, w celu nieskrępowanego kupna i sprzedaży, a przywileje panujących zapewniały osobom w jarmarkach uczestniczących bezpieczeństwo osobiste (tzw. pokój jarmarczny). Targ natomiast to cotygodniowa wymiana towarowa, na ogół w stałym miejscu (najczęściej na skrzyżowaniu dróg), ale w skali lokalnej. Wokół targu skupiała się cała zabudowa, obejmująca m.in. budynki mieszkalne, karczmy, kramy rzemieślników, wagę, kościół farny itd.,a wszystko to tworzyło zalążek polskiego organizmu miejskiego.

Niekiedy, jak na przykład w Skaryszewie, o wiele wcześniej niż lokacja na prawie środy, ludowe uchwały i zwyczaje prawu powszechnemu nieprzeciwne, mianowicie obydwa zatwierdzenia przez Zygmunta III dawniejszych dla Skaryszowa nadań, odnowili w ogólnych wyrazach królowie Władysław (1630) który też pozwolił (1633) jarmark w poniedziałek "wstępny." (Średzkim, zmienionym później na magdeburskie, kiedy to odbywanie jarmarków i targów zawarowane zostało specjalnym przywilejem monarchy). Dziś nazwy jarmark i targ używane są znamiennie i jak łatwo zauważyć - jest to wcale nie jedyna dowolność w omawianej materii. Skaryszew, jedna z bogatszych osad targowych (pierwsza wzmianka z 1198, z odniesieniem do bodajże 1177), zniszczony został doszczętnie zimą 1259/1260. Ponownie lokowany, już jako miasto, w 1264 roku, za zgodą i przywilejem Bolesława Wstydliwego, księcia krakowskiego i sandomierskiego. Powoli zaczęła też ożywać targowica, która podobnie jak i miasto, należała do zakonu miechowitów i oni mieli na tym miejscu władzę wybierania targowego. Jednak dopiero 168 lat po uzyskaniu praw miejskich, Skaryszew, a właściwie zakon, otrzymał (1432) od Władysława Jagiełły przywilej na dwa jarmarki, tj. na niedzielę Krzyżową (maj) i na świętego Jakuba (lipiec) oraz targ co tydzień. Z czasem panujący dorzucali po jednym do trzech jarmarków, tak iż na początku XVIII w. uzbierało się ich dziesięć. Okazało się też, że liczba uprzywilejowanych jarmarków znacznie przewyższyła realne potrzeby gospodarcze, a to z kolei spowodowało nikłe dochody na wielu z nich, inne zaś zanikły. W XVII w. kraj pogrążony w niszczących wojnach, nastąpił upadek gospodarki i związana z tym agraryzacja większości miast i miasteczek. Począwszy od połowy, mniej więcej, następnego stulecia, Rzeczypospolita zaczęła się powoli podnosić ze zniszczeń i upadku. Działo się to w czasie (1760r.-1720r.), kiedy skaryszewski klucz dóbr dostał się, jako beneficjum, proboszczowi komendtoryjnemu miechowskiemu - Gabryjelowi Podolskiemu.

On, to nie bez żywych oporów mieszczan skaryszewskich, postanowił wydatnie pomnożyć swoją fortunę z dochodów uzyskanych nad Kobylanką. W tym też celu wyjechał (1761) do króla Augusta III po przedłużenie trwania trzech jarmarków z jednego tygodnia, do trzech tygodni każdy, mianowicie: w marcu - jarmark ruchomy, post Dominica Quadragessimae proxima singularis annis, w najbliższy poniedziałek po niedzieli wstępnej Wielkiego Postu. W każdym roku. Nadany 1633 roku przez Władysława IV, w maju - też ruchomy, na Wniebowstąpienie Pańskie, ten który został nadany przez Władysława Jagiełłę oraz w październiku - na św. Szymona, którym z kolei obdarował w 1585 roku Stefan Batory. Gabriel Podolski ustalił w swoich dobrach opłaty na targach i jarmarkach nader szczegółowo - od każdej rzeczy i wszystkich zwierząt (o koniach tam ani słowa). Ciekawostkę obyczajową stanowi zarządzenie tegoż, aby na każdy jarmark wychodziło pięćdziesięciu mieszczan z alabardami, dla bezpieczeństwa, uśmierzania tumultów i obrony przyjezdnych kupców. Niestety niewiele z tych zamierzeń wyszło. Uwikłany w antykrólewski spisek (konfederacja radomska w 1767 roku) Prymas nie miał czasu na kontrolę realizacji swych zamierzeń w dobrach doń należących. Uczynił to, niezwykle gorliwie, jego pleinpotent i administrator - Jacek Jezierski, późniejszy kasztelan łukowski i - jak zanotował to ksiądz Jędrzej Kitowicz - złupił z dóbr [swego dobrodzieja - NK] na dwakroć sto tysięcy złotych. Tak oto, nie po raz pierwszy zresztą, nie udało się "Perekińczykowi". Potrafili natomiast - i to z wielkim powodzeniem - jego następcy. Sprzyjały im, co prawda, okoliczności, ale faktem jest niezaprzeczalnym, że umieli je wykorzystać. Początek w zasadzie dał temu Kacper Cieciszowski, biskup kijowski (notabene stryjeczny pradziad Henryka Sienkiewicza). Otrzymawszy od ostatniego króla Rzeczypospolitej przywilej (1785r.) na emfiteutyczne posiadanie dóbr skaryszewskich, postanowił wynieść z tego realną korzyść.

Zaczął od, jak byśmy to dziś powiedzieli, zainwestowania w miasteczko. Zamieścił mianowicie w ówczesnej prasie ogłoszenie zachęcające do osiedlania się w Skaryszewie. Szczególnie namawiał do tego rzemieślników, a m.in.: sukienników, tkaczy, garbarzy, etc, ale i gospodarzy [którzy] mieć będą realności bez żadnej opłaty na lat pięć, a rzemieślnicy na lat dziesięć. Na tym nie koniec oferty i zachęty. Potencjalnych osadników przyciągnąć miał również: "...jarmarki ośm razy do roku [...] miejsce sposobne do handlu; tamtędy z Ukrainy polskiej, Podola, Wołynia, Moskwy, Włoch itp. różne towary w marżach do Brandenburgii i Szląska z słoninami, łojami, sadłami, kaszami, olejami, płótnami, skórami, wełnami, lnami, konopiami i różnemi produktami; wołów wielkie zagony całe lato idą, koni stada; zgoła wielka komunikacja handlowa. Nietrudno zauważyć, że o koniach wspomina się tu jeszcze w ostatniej kolejności. Jakby mimochodem. Przypadek? Raczej nie. Zadecydowało o tym kilka faktów, które na ogół umykają naszej uwadze. Przywołujemy choćby niektóre z nich. Po pierwsze: Marian Czapski opisując stan hodowli i handlu końmi w dawnej Rzeczypospolitej oraz w I połowie XIX w., wymienia wszystkie ważniejsze jarmarki końskie w Polsce, w tym te w województwie sandomierskim: w Kunowie, Pilźnie, Pierzchnicy, Koprzywnicy, Chęcinach, a nawet w nędznej, drewnianej mieścinie pilzneńskiego powiatu - Dąbrowie. Ani słowa o Skaryszewie. Nie uświadczy go także w "Nowym Kalendarzu astronomiczno-gospodarskim i domowym na rok pański 1832", mającym wyszczególnienie jarmarków w każdym miesiącu. Milczą o takowych M.Baliński i T. Lipiński w swej "Starożytnej Polsce...", opisanej do 1794, itd. A liści tenże Czapski zauważa, iż chów koni ścieśnił się i zmalał, ale frymark kwitnie [...] nie ma miasteczka w granicach d. polski gdzieby targów i jarmarków na konie [...] choćby chwilowo, raz na rok nie było. Po wtóre: żaden z przywilejów dla m. Skaryszewa i jego posesorów, nie wspomina o handlu końmi w tym mieście. A po trzecie - zapomina się często, że spadek pogłowia koni i ich znaczenia jako siły pociągowej nastąpił już w I połowie XVII w., a regres trwał do połowy XVIIIw., co spowodowane było zniszczeniami wojennymi i upadkiem gospodarki. W końcu XVIII w. woły stanowiły 60 procent zwierząt pociągowych na ziemiach polskich, a w połowie XIX w., - około 45 procent. W Królestwie Polskim do 1850r. utrzymywała się przewaga wołów, które w sprzężaju stanowiły element dominujący. Poprawa, i to wyraźna nastąpiła w okresie pouwłaszczeniowym. Wtedy to wzrosło znaczenie konia w gospodarce folwarcznej i chłopskiej koń, jako siła robocza, okazał się od wołu i szybszy i wydajniejszy [...] ułatwiał kontakty z rozwijającym się rynkiem miejskim (M. Chudziński).

I wówczas chłopi zaczęli masowo wymieniać woły na konie. Duże znaczenie dla rozwoju hodowli i handlu końmi miały, zwłaszcza od połowy minionego stulecia, stadniny koni, a m.in.: J. Gorzkowskiego w Makowie koło Skaryszewa, wystawy rolnicze, też w Radomiu np. 1885r., 1899r. i 1901r., czy wyścigi konne, itd. Po czwarte: w wyniku rozbiorów wiele miast, w których odbywały się jarmarki końskie, znalazło się poza kordonem. W królestwie Polskim Kongresowym wyznaczono więc nowe miejsca na tego rodzaju jarmarki końskie, na czym niewątpliwie skorzystał właściciel Skaryszewa. Sprzyjał temu proces selekcji jarmarków, przyspieszony zarządzeniem z 1848r. o redukcji jarmarków w miastach do sześciu rocznie (wcześniej, np. Wolbrom miał ich 25, Miechów - 18 itp.) na ten z kolei nakładał proces specjalizacji jarmarków (np. wełna i chmiel w Warszawie, tytoń w Skwierzynie, barany w Lisnowie itd.). Wszystkie okoliczności, z położeniem Skaryszewa na starym szlaku handlowym, wykorzystali Cieciszowscy, a niemały w tym udział miał zapewne minister spraw wewnętrznych Księstwa Warszawskiego - J.P Łuszczewski, małżonek Ewy Ciecieszowskiej - dziedziczki dóbr Państwa Skaryszew. Postawiono - zgodnie z potrzebą czasu - na konie robocze, a termin jarmarku dostosowano do rytmu prac polowych. Najbardziej odpowiadał ten na przedwiośniu - we wstępny poniedziałek po pierwszej niedzieli Wielkiego Postu. Po prostu na WSTĘPY. Niebawem okazało się, że jarmark koński w Skaryszewie upodobali sobie nie tylko okoliczni kupcy, ale i krajowi, ba - z czasem coraz częściej zaglądać zaczęli i zagraniczni. Konie też, z różnych stron świata tu sprowadzano. Niekoniecznie najlepsze. Zdarzało się też spotkać konie kupione wcześniej na zielonym targu (skradzione na łące) lub zmarnowane długą wędrówką po wyboistych drogach. Nic tedy dziwnego, że te i im podobne doświadczenia zawarły się, w aktualnej do dziś przestrodze: "Nie kupuj konia uszyma ale oczyma". Było, a i jest, zapewne, nadal aktualne, podobne doń powiedzenie: "Na zdrowym koniu do targu - na chorym do domu". Nie ulega przecież wątpliwości, że powodów do radości było znacznie więcej. Pouczającą lekturę stanowią - w różnych miejscach rozsiane - informacje o skaryszewskich jarmarkach. Prześledźmy niektóre z nich: 1853r. - "Od dawna żaden jarmark nie odprawuje się tu dłużej jak jeden dzień, wyjąwszy na WSTĘPY, który odbywa się przez poniedziałek, wtorek i środę [...] koni zwykle około 1500 sztuk. W poniedziałek prócz tego w wielkiej obfitości wszystko, co każdy rolnik potrzebuje". (ks. J. Gacki). 1855r. - J.N. Chądzyński ogląda co prawda Skaryszew, sławny odbywającymi się tu jarmarkami, ale koni nie dostrzega. 1860r. - "Na jarmark wstępny dostarczane są głównie konie, najwięcej rasy poprawnej, pochodzenia z Cesarstwa Rosyjskiego, w ilości średniej 900 sztuk [...] tak jak i podczas zwyczajnych jarmarków, tylko w nierównie większej ilości". (I. Greyber, burmistrz). 1889r. - "Jarmark, głównie na konie, stanowiły - oprócz uprawy roli - główną podstawę bytu osady".

W ostatnich latach jarmarki te z każdym rokiem zgromadzają sprzedających i nabywców (Br. Chlebowski). 1899r. - "dostarczano 2500 koni, w tym 800 włościańskich, przeważnie dawnej rasy polskiej. Przybyli też znani kupcy krajowi i zagraniczni [...]. Konie sprzedawano - za parę, po 30-450 rubli. Kupowano głównie konie włościańskie, z dworskich zaś dobre robocze [...] W ciągu 3 dni jarmarku zakupiono 445 koni, z tego na Śląsk - 187, do Warszawy - 28, Koluszek -56, Łodzi - 27 itd". (Gazeta Radomska)

1909r. - "Koni przyprowadzono 2121, z tego 1861 włościańskich, 264 dworskie. Z powiatu radomskiego było 945 koni. [...] Sprzedano 1785 koni roboczych, w tym 617 na wywóz poza ziemię radomską. Było też bydło i trzoda chlewna. Cena koni 150-300 rubli. Konie włościańskie były najtańsze 60-100 rubli". (Gazeta Radomska)

W okresie do I wojny światowej handel końmi bardzo się upowszechnił, nosząc cechy handlu lokalnego - w każdym niemal powiecie istniała miejscowość gdzie targi końskie były wciąż ożywione, ale sława WSTĘPÓW i Skaryszewa była największa. Zdarzyło się więc - nierzadko - usłyszeć: Radom? A, to takie miasteczko koło Skaryszewa! Dziś też ...

Po odzyskaniu niepodległości WSTĘPY to już, poważna, z tradycjami impreza handlowa. Poświadczają to zapiski, tym razem - weterynarza z lat dwudziestych: 1925r. - "doprowadzono koni 1000; bydła rogatego i nierogatego -346, najwięcej koni dostarczono z powiatów: radomskiego, kozienickiego i iłżeckiego [...] było wiele dobrych koni roboczych, ale tylko mniejszej własności, większej własności, tj. obywateli, nie było wcale. Popyt na konie cięższego typu był ogromny. Lżejszego typu w cenie 250-400zł., a cięższego 400-600 zł. Chorób zakaźnych u zwierząt doprowadzonych na jarmark nie ujawniono". 1926r. - "dostarczono 4200 koni [...] stan ich był gorszy, z powodu deszczu i złej drogi. Przez większą własność dostarczono konie: z folwarku Modrzejowice - 5, Gębarzów - 6. Oblas - 4, itd. Bardzo małe konie kupowano do Irlandii i Grecji. Porad udzielono 4 koniom. Ceny od 100 do 1000 zł. Sprzedano 323 konie, najwięcej do Kielc - 100, do Hindenburga (Zabrza) - 74, do Czechosłowacji - 25 itd."

Po kolejnej wojnie światowej WSTĘPY zostały wznowione. Był to nie tylko powrót do sprawdzonej formy handlu przynoszącego wielorakie korzyści, była to wciąż jeszcze konieczność gospodarcza polskiej wsi. Jak się okazuję - do dziś. Jarmark koński nadal gromadzi całą rzeszę kupców z bliższej i dalszej okolicy. Oto dla przykładu rok 1986: "Przybyli do Skaryszewa kupcy głównie ze Śląska, krakowskiego i nowosądeckiego. Koni doprowadzono dwa tysiące. Ceny kształtowały się w granicach 80-90 tysięcy i były wyższe o około 30 tys. niż w dwu poprzednich latach, najlepsze osiągały cenę 150 tys., a ogiery zarodowe jeszcze więcej."

Oblicze WSTĘPÓW zmienia się z każdym rokiem. W dniu poprzedzającym Jarmark zjeżdżają się handlarze z wyrobami z drewna, wikliny oraz kompletną uprzężą dla koni. Przywożą chomąta, lejce, baty, drewniane łyżki, stolnice, drewniane koniki dla dzieci i wiele innych przedmiotów codziennego użytku. WSTĘPY to także okazja do wymiany doświadczeń między koniarzami, stałymi bywalcami targów, do obejrzenia towarów wystawianych na sprzedaż, do spotkania znajomych. Jest to również okazja do promocji naszego miasta. Od kilku lat skaryszewskie WSTĘPY to nie tylko handel końmi, których jak twierdzą starsi mieszkańcy jest coraz mniej, ale także szereg imprez towarzyszących: koncerty muzyki ludowej pod nazwą "Estrada Folkloru", wystawy sztuki ludowej, pokazy kowalstwa artystycznego, a także organizowany od dziesięciu lat turniej wiedzy o Skaryszewie pn.: "Szkolny Jarmark".

 

SKARYSZEWSKI JARMARK KOŃSKI WSTĘPY - historia Jarmarku wg. Pana Napoleona Kosińskiego

Corocznie, już od ponad dwu stuleci, zawsze na przedwiośniu, zaczyna się dwu-trzydniowy Jarmark Koński nad rzeką Kobylanką - w Skaryszewie. Sławetne WSTĘPY. Impreza handlowa o ponadregionalnej sławie ... odwrotnie proporcjonalnej do wiedzy o jej genezie i historii. A ta jest - póki co - taka, że ... Skaryszew, jedna z bogatszych osad targowych (pierwsza wzmianka z 1198r., z odniesieniem do bodajże 1177r.), zniszczony został doszczętnie zimą 1259/1260. Ponownie lokowany, już jako miasto, w 1264r., za zgodą i przywilejem Bolesława Wstydliwego, księcia krakowskiego i sandomierskiego. Powoli zaczęła też ożywać targowica, która podobnie jak i miasto, należała do zakonu miechowitów i oni mieli na tym miejscu władzę wybierania dnia targowego. Jednak dopiero 168 lat po uzyskaniu praw miejskich, Skaryszew, a właściwie zakon, otrzymał (1432r.) od Władysława Jagiełły przywilej na dwa jarmarki, tj. na niedzielę Krzyżową (maj) i na świętego Jakuba (lipiec) oraz targ co tydzień. Z czasem panujący dorzucali po jednym do trzech jarmarków, tak iż na początku XVIII w. uzbierało się ich dziesięć. Okazało się też, że liczba uprzywilejowanych jarmarków znacznie przewyższyła realne potrzeby gospodarcze, a to z kolei spowodowało nikłe dochody na wielu z nich, inne zaś zanikły. W XVII w. kraj pogrążony w niszczących wojnach, nastąpił upadek gospodarki i związana z tym agraryzacja większości miast i miasteczek. Począwszy od połowy, mniej więcej, następnego stulecia, Rzeczypospolita zaczęła się powoli podnosić ze zniszczeń i upadku. Działo się to w czasie (1760r.-1720r., kiedy skaryszewski klucz dóbr dostał się, jako beneficjum, proboszczowi komendytoryjnemu miechowskiemu - Gabryjelowi Podolskiemu.

On to, nie bez żywych oporów mieszczan skaryszewskich, postanowił wydatnie pomnożyć swoją fortunę z dochodów uzyskanych nad Kobylanką. W tym też celu wyjechał (1761r.) do króla Augusta III po przedłużenie trwania trzech jarmarków z jednego tygodnia, do trzech tygodni każdy, mianowicie: w marcu - jarmark ruchomy, post Dominica Quadragessimae proxima singularis annis, w najbliższy poniedziałek po niedzieli wstępnej Wielkiego Postu. W każdym roku. Nadany 1633r. przez Władysława IV, w maju - też ruchomy, na Wniebowstąpienie Pańskie, ten który został nadany przez Władysława Jagiełłę oraz w październiku - na św. Szymona, którym z kolei obdarował w 1585r. Stefan Batory. Gabriel Podolski ustalił w swoich dobrach opłaty na targach i jarmarkach nader szczegółowo - od każdej rzeczy i wszystkich zwierząt (o koniach tam ani słowa). Ciekawostkę obyczajową stanowi zarządzenie tegoż, aby na każdy jarmark wychodziło pięćdziesięciu mieszczan z halabardami, dla bezpieczeństwa, uśmierzania tumultów i obrony przyjezdnych kupców. niestety niewiele z tych zamierzeń wyszło. Uwikłany w antykrólewski spisek (konfederacja radomska 1767r.) Prymas nie miał czasu na kontrolę realizacji swych zamierzeń w dobrach doń należących. Uczynił to, niezwykle gorliwie, jego plenipotent i administrator - Jacek Jezierski, późniejszy kasztelan łukowski i - jak zanotował to ksiądz Jędrzej Kitowicz - złupił z dóbr [swego dobrodzieja - NK] na dwakroć sto tysięcy złotych.

Tak oto, nie po raz pierwszy zresztą, nie udało się "Perekińczykowi". Potrafili natomiast - i to z wielkim powodzeniem - jego następcy. Sprzyjały im, co prawda, okoliczności, ale faktem jest niezaprzeczalnym, że umieli je wykorzystać. Początek w zasadzie dał temu Kacper Cieciszowski, biskup kijowski (notabene stryjeczny pradziad Henryka Sienkiewicza). Otrzymawszy od ostatniego króla Rzeczypospolitej przywilej (1785r.) na emfiteutyczne posiadanie dóbr skaryszewskich, postanowił wynieść z tego realną korzyść. Zaczął od, jak byśmy to dziś powiedzieli, zainwestowania w miasteczko. Zamieścił mianowicie w ówczesnej prasie ogłoszenie zachęcające do osiedlania się w Skaryszewie. Szczególnie namawiał do tego rzemieślników, a m.in.: sukienników, tkaczy, garbarzy, etc, ale i gospodarzy [którzy] mieć będą realności bez żadnej opłaty na lat pięć, a rzemieślnicy na lat dziesięć. Na tym nie koniec oferty i zachęty. Potencjalnych osadników przyciągnąć miały również:...jarmarki osiem razy do roku [...] miejsce sposobne do handlu; tamtędy z Ukrainy polskiej, Podola, Wołynia, Moskwy, Włoch itp. różne towary w marżach do Brandenburgii i Szląska z słoninami, łojami, sadłami, kaszami, olejami, płótnami, skórami, wełnami, lnami, konopiami i różnemi produktami; wołów wielkie zagony całe lato idą, koni stada; zgoła wielka komunikacja handlowa.

Nietrudno zauważyć, że o koniach wspomina się tu jeszcze w ostatniej kolejności. Jakby mimochodem. Przypadek? Raczej nie. Zadecydowało o tym kilka faktów, które na ogół umykają naszej uwadze. Przywołujemy choćby niektóre z nich. Po pierwsze: Marian Czapski opisując stan hodowli i handlu końmi w dawnej Rzeczypospolitej oraz w I połowie XIX w., wymienia wszystkie ważniejsze jarmarki końskie w Polsce, w tym te w województwie sandomierskim: w Kunowie, Pilźnie, Pierzchnicy, Koprzywnicy, Chęcinach, a nawet w nędznej, drewnianej mieścinie pilzneńskiego powiatu - Dąbrowie. Ani słowa o Skaryszewie. Nie uświadczy go także w "Nowym Kalendarzu astronomiczno-gospodarskim i domowym na rok pański 1832", mającym wyszczególnienie jarmarków w każdym miesiącu. Milczą o takowych M. BalińskiT. Lipiński w swej "Starożytnej Polsce...", opisanej do 1794r., itd. A liści tenże Czapski zauważa, iż chów koni ścieśnił się i zmalał, ale frymark kwitnie [...] nie ma miasteczka w granicach d. polski gdzieby targów i jarmarków na konie [...] choćby chwilowo, raz na rok nie było. Po wtóre: żaden z przywilejów dla m. Skaryszewa i jego posesorów, nie wspomina o handlu końmi w tym mieście. A po trzecie - zapomina się często, że spadek pogłowia koni i ich znaczenia jako siły pociągowej nastąpił już w I połowie XVII w., a regres trwał do połowy XVIII w., co spowodowane było zniszczeniami wojennymi i upadkiem gospodarki. W końcu XVIIIw. woły stanowiły 60 procent zwierząt pociągowych na ziemiach polskich, a w połowie XIX w., - około 45 procent. W Królestwie Polskim do 1850r. utrzymywała się przewaga wołów, które w sprzężaju stanowiły element dominujący.

Poprawa, i to wyraźna nastąpiła w okresie pouwłaszczeniowym. Wtedy to wzrosło znaczenie konia w gospodarce folwarcznej i chłopskiej koń, jako siła robocza, okazał się od wołu i szybszy i wydajniejszy [...] ułatwiał kontakty z rozwijającym się rynkiem miejskim (M. Chudziński). I wówczas chłopi zaczęli masowo wymieniać woły na konie. Duże znaczenie dla rozwoju hodowli i handlu końmi miały, zwłaszcza od połowy minionego stulecia, stadniny koni, a m.in.: J. Gorzkowskiego w Makowie koło Skaryszewa, wystawy rolnicze, też w Radomiu np. 1885r., 1899r. i 1901r., czy wyścigi konne itd. Po czwarte: w wyniku rozbiorów wiele miast, w których odbywały się jarmarki końskie, znalazło się poza kordonem. W Królestwie Polskim Kongresowym wyznaczono więc nowe miejsca na tego rodzaju jarmarki końskie, na czym niewątpliwie skorzystał właściciel Skaryszewa. Sprzyjał temu proces selekcji jarmarków, przyspieszony zarządzeniem z 1848 roku o redukcji jarmarków w miastach do sześciu rocznie (wcześniej np. Wolbrom miał ich 25, Miechów - 18 itp.) na ten z kolei nakładał proces specjalizacji jarmarków (np. wełna i chmiel w Warszawie, tytoń w Skwierzynie, barany w Lisnowie itd.). Wszystkie okoliczności, z położeniem Skaryszewa na starym szlaku handlowym, wykorzystali Cieciszowscy, a niemały w tym udział miał zapewne minister spraw wewnętrznych Księstwa Warszawskiego - J.P Łuszczewski, małżonek Ewy Ciecieszowskiej - dziedziczki Dóbr Państwa Skaryszew. Postawiono - zgodnie z potrzebą czasu - na konie robocze, a termin jarmarku dostosowano do rytmu prac polowych. Najbardziej odpowiadał ten na przedwiośniu -we wstępny poniedziałek po pierwszej niedzieli Wielkiego Postu. Po prostu na WSTĘPY. Niebawem okazało się, że jarmark koński w Skaryszewie upodobali sobie nie tylko okoliczni kupcy, ale i krajowi, ba - z czasem coraz częściej zaglądać zaczęli i zagraniczni. Konie też, z różnych stron świata tu sprowadzano. Niekoniecznie najlepsze. Zdarzało się też spotkać konie kupione wcześniej na zielonym targu (skradzione na łące) lub zmarnowane długą wędrówką po wyboistych drogach. Nic tedy dziwnego, że te i im podobne doświadczenia zawarły się, w aktualnej do dziś przestrodze: NIE KUPUJ KONIA USZYMA... ...ale oczyma. Było, a i jest, zapewne, nadal aktualne, podobne doń powiedzenie: "Na zdrowym koniu do targu - na chorym do domu". Nie ulega przecież wątpliwości, że powodów do radości było znacznie więcej.

Pouczającą lekturę stanowią - w różnych miejscach rozsiane - informacje o skaryszewskich jarmarkach. Prześledźmy niektóre z nich: 1853r. - od dawna żaden jarmark nie odprawuje się tu dłużej jak jeden dzień, wyjąwszy na Wstępy, który odbywa się przez poniedziałek, wtorek i środę [...] koni zwykle około 1500 sztuk. W poniedziałek prócz tego w wielkiej obfitości wszystko, co każdy rolnik potrzebuje (ks. J. Gacki)11 1855 - J.N. Chądzyński ogląda co prawda Skaryszew, sławny odbywającymi się tu jarmarkami, ale koni nie dostrzega. 1860 - na jarmark wstępny dostarczane są głównie konie, najwięcej rasy poprawnej, pochodzenia z Cesarstwa Rosyjskiego, w ilości średniej 900 sztuk [...] tak jak i pod czas zwyczajnych jarmarków, tylko w nie równie większej ilości (I. Greyber, burmistrz) 1889 - jarmark, głównie na konie, stanowiły - oprócz uprawy roli - główną podstawę bytu osady. W ostatnich latach jarmarki te z każdym rokiem zgromadzają sprzedających i nabywców (Br. Chlebowski) 1899 - dostarczano 2500 koni, w tym 800 włościańskich, przeważnie dawnej rasy polskiej. Przybyli też znani kupcy krajowi i zagraniczni [...]. Konie sprzedawano - za parę, po 30-450 rubli. Kupowano głównie konie włościańskie, z dworskich zaś dobre robocze [...] W ciągu 3 dni jarmarku zakupiono 445 koni, z tego na Śląsk - 187, do Warszawy - 28, Koluszek -56, Łodzi - 27 itd. (Gazeta Radomska) 1909 - Koni przyprowadzono 2121, z tego 1861 włościańskich, 264 dworskie. Z powiatu radom- skiego było 945 koni. [...] Sprzedano 1785 koni roboczych, w tym 617 na wywóz poza ziemię radomską. Było też bydło i trzoda chlewna. Cena koni 150-300 rubli. Konie włościańskie były najtańsze 60-100 rubli. (Gazeta Radomska) W okresie do I wojny światowej handel końmi bardzo się upowszechnił, nosząc cechy handlu lokalnego - w każdym niemal powiecie istniała miejscowość gdzie targi końskie były wciąż ożywione12, ale sława wstępów i Skaryszewa była największa. Zdarzyło się więc - nierzadko - usłyszeć: Radom ? A, to takie miasteczko koło Skaryszewa! Dziś też ... Po odzyskaniu niepodległości wstępy to już, poważna, z tradycjami impreza handlowa.

Poświadczają to zapiski, tym razem - weterynarza z lat dwudziestych: 1925r. - "Doprowadzono koni 1000; bydła rogatego i nierogatego -346, najwięcej koni dostarczono z powiatów: radomskiego, kozienickiego i iłżeckiego [...] było wiele dobrych koni roboczych, ale tylko mniejszej własności, większej własności tj. obywateli, nie było wcale. Popyt na konie cięższego typu był ogromny. Lżejszego typu w cenie 250-400 zł., a cięższego 400-600 zł. Chorób zakaźnych u zwierząt doprowadzonych na jarmark nie ujawniono". 1926r. - "Dostarczono 4200 koni [...] stan ich był gorszy, z powodu deszczu i złej drogi. Przez większą własność dostarczono konie: z folwarku Modrzejowice - 5, Gębarzów - 6. Oblas - 4 itd. Bardzo małe konie kupowano do Irlandii i Grecji. Porad udzielono 4 koniom. Ceny od 100 do 1000 zł. Sprzedano 323 konie, najwięcej do Kielc - 100, do Hindenburga (Zabrza) - 74, do Czechosłowacji - 25 itd." Po kolejnej wojnie światowej WSTĘPY zostały wznowione. Był to nie tylko powrót do sprawdzonej formy handlu przynoszącego wielorakie korzyści, była to wciąż jeszcze konieczność gospodarcza polskiej wsi. Jak się okazuję - do dziś. Jarmark koński nadal gromadzi całą rzeszę kupców z bliższej i dalszej okolicy. Oto dla przykładu rok 1986: "Przybyli do Skaryszewa kupcy głównie ze Śląska, krakowskiego i nowosądeckiego. Koni doprowadzono dwa tysiące. Ceny kształtowały się w granicach 80-90 tysięcy i były wyższe o około 30 tys. niż w dwu poprzednich latach, najlepsze osiągały cenę 150 tys., a ogiery zarodowe jeszcze więcej". Coraz też częściej pojawiają się w Skaryszewie imprezy towarzyszące, stanowiące kulturalną oprawę imprezy handlowej. Mało tego, od pewnego czasu zaczęto dociekać; jaka jest geneza WSTĘPÓW? co składa się na ich tradycje, obyczaje, pamiątki? itd., itp., bo KOŃ, JAKI JEST KAŻDY WIDZI ... ... nieco gorzej z tym, co zachowało się z przeszłości. A propos konia. Zdarzyło się przecież, całkiem niedawno w Skaryszewie koń, na którego mieszczanie patrzeć nie mogli. Pomnik. Z drutu i cementu. W centrum miasta, na rynku. Zwali go „koniem boleściwym” albo „koniem w konwulsjach”. Nade wszystko zaś dokuczliwy był brak urody tego nibykonia.

A kiedy - za sprawą sił tajemnych, zaczął się rozpadać - oddano go (1986r.?) do konserwacji ... nie wrócił do dziś. Wszak jest też z prawdziwego zdarzenia pamiątka po pierwszych WSTĘPACH, zapewne najstarsza - plac zwany Końskie Targowisko. Notabene podobne znaleźć można np. w Kaliszu i pobliskiej Iłży. Nazwa zachowana w dawnych planach, bo dziś jej już nie znajdzie tu nikt. Na placu tym wybudowano (1967r.) Dom Handlowy, a pozostałości nazwano...Placem 800-lecia!. Po pewnym czasie znaleziono kompromisowe rozwiązanie, nazywając to samo miejsce - ulicą Targową. Inną pozostałością dawnej świetności skaryszewskich jarmarków są - widoczne w budowli niektórych domów - sienie przejazdowe, przystosowane do popasu koni i kupców. Sceny rodzajowe i klimat WSTĘPÓW upamiętnił w trzech (tyle przynajmniej widziałem) obrazach skaryszewianin z dziada pradziada, nestor sztuki ludowej tego regionu Antoni Jopkiewicz (1912-1993). Takich i im podobnych śladów, pamiątek i dokumentów, jest zapewne w Skaryszewie znacznie więcej. Ot, choćby doświadczenia wieloletnich uczestników Jarmarku, które warto byłoby spisać. Bo, to też jest część niebagatelna, oryginalnej historii tego sędziwego miasteczka.

Napoleon Kosiński

 

Drukuj

Copyright © 2009 Urząd Miasta i Gminy w Skaryszewie, Aplikacje internetowe ESC S.A.